Dzienniki ogrodowe: podróż z pustyni w Arizonie do wiejskiego Burgundii – jak Kendall Smith-Francchini założyła idylliczną szkołę gotowania i rekolekcje z ogrodem kuchennym na francuskiej wsi
- Skopiuj link
- Facebooku
- X
- Pinteresta
Kiedy Kendall Smith-Francchini i jej mąż Laurent po raz pierwszy zobaczyli swój dom Woodland House 15 lat temu, agent nieruchomości pokazał im najpierw jego wygląd z zewnątrz – podwórko i sad, w którym tkwił potencjał. Jako nowożeńcy szukający miejsca z gruntem do pracy byli zachwyceni. Jednak urzeczywistnienie ich marzeń o ogrodzie zajęło dekadę.
Założyli The Cook's Atelier, rodzinną szkołę gotowania i butik kulinarny w sercu Beaune we Francji, na kilka lat przed zakupem domu z lat 50. XIX wieku i skupili się na budowaniu biznesu lifestylowego, którego sercem jest etos „od pola do stołu”. Od samego początku Kendell, jej matka Marjorie i Laurent ściśle współpracowały z producentami żywności w regionie Burgundii, aby pozyskiwać najlepsze lokalne składniki, jakie tylko mogli znaleźć.
Może ci się spodobać
-
Dzienniki ogrodowe: odkryj, jak Bunny Williams spędził 40 lat, przekształcając trawnik w Connecticut w hipnotyzujące pokoje ogrodowe pełne piękna i nostalgii -
Poza dzikimi oczekiwaniami: wnętrze Gravetye Manor – ojczyzna dzikiego ogrodnictwa i jeden z najbardziej charakterystycznych wiktoriańskich ogrodów kuchennych otoczonych murem w Anglii -
Szopa do doniczek: jeśli chcesz pomóc zrównoważyć dobrze funkcjonalną przestrzeń ogrodową z nostalgicznym urokiem, ta szklarnia z Tennessee spełnia wszystkie wymagania
Uprawa roślin z wodą(Zdjęcie: Anson Smart)
Francuska idylla
Pochodzę z Arizony i moja mama też. A Arizona w żadnym wypadku nie jest miejscem, w którym uprawia się prawie wszystko. To pustynia; mało deszczu, mało zieleni.
Zawsze fascynowało nas życie w miejscu, w którym występowały pory roku, w których można było uprawiać żywność, kwiaty i sadzić drzewa. To zawsze było moje marzenie. Szczególnie Burgundia jest naprawdę wspaniała, ponieważ jest błogosławionym regionem upraw z naprawdę dobrą glebą. Otaczają nas ogrodnicy i rolnicy, a nie duże gospodarstwa przemysłowe, ale wszędzie małe, małe gospodarstwa. Niektórzy z nich uprawiać warzywa niektórzy skupiają się na owocach. To społeczność hodowców.
Byłem frankofilem w rodzinie. Przez całe życie mówiłem: „Po prostu przeprowadzam się do Francji”. Mówiłem o tym jako małe dziecko, z czego moja rodzina cały czas mi dokucza, bo w Arizonie nie ma zbyt wielu francuskojęzycznych ludzi, jak możesz sobie wyobrazić. Ale byłem po prostu zdeterminowany. Studiowałam historię sztuki, zainteresowałam się winem i w zasadzie przekonałam wszystkich, aby przenieśli się do Burgundii, łącznie z moim mężem, który pochodzi z południa Francji.
Biegaliśmy z mamą Pracownia Kucharza już od 17 lat. Jako kucharze zawsze byliśmy związani z pierwszymi korzeniami jedzenia. To zawsze było podstawą tego, co robimy. To odświeżające móc tym żyć – uprawiać to, co gotujemy, aby pokazać naszym gościom, skąd pochodzą składniki, aby być częścią tej społeczności ludzi, którzy mają swoje małe ogródki lub garnki.
Uczenie się od społeczności i ziemi
Woodland House położony jest na wsi na południe od Beaune, przy trasie prowadzącej do wiosek winiarskich Grand Crus. To piękna przejażdżka przez winnice i małe miasteczka.
Sama nieruchomość położona jest w małej dolinie, za domem płynie strumyk. Jesteśmy właścicielami części lasu dalej, ale duża jego część należy do małej wioski. Nie można na nim niczego zbudować, więc nieruchomość sprawia wrażenie znacznie większej, niż jest w rzeczywistości. Ma niecałe dwa hektary, ale rozciąga się w las.
Jesteśmy naprawdę pobłogosławieni dobrą glebą. Klimat jest ciekawy. W Burgundii jest ogólnie bardzo deszczowo, szczególnie wiosną i jesienią, i nie robi się naprawdę zimno. Mamy kilka dni ze śniegiem, ale przeważnie mamy mróz, co może być trudne w przypadku winnic i drzewa owocowe . Późne przymrozki mogą wszystko uszkodzić.
Może ci się spodobać-
Dzienniki ogrodowe: odkryj, jak Bunny Williams spędził 40 lat, przekształcając trawnik w Connecticut w hipnotyzujące pokoje ogrodowe pełne piękna i nostalgii -
Poza dzikimi oczekiwaniami: wnętrze Gravetye Manor – ojczyzna dzikiego ogrodnictwa i jeden z najbardziej charakterystycznych wiktoriańskich ogrodów kuchennych otoczonych murem w Anglii -
Szopa do doniczek: jeśli chcesz pomóc zrównoważyć dobrze funkcjonalną przestrzeń ogrodową z nostalgicznym urokiem, ta szklarnia z Tennessee spełnia wszystkie wymagania
Właściwie nie musimy podlewać zbyt często, bo jest tu bardzo mokro i wilgotno. W lipcu i sierpniu w okresie suszy mamy szczęście, ponieważ strumyk za domem nigdy nie wysycha. Jeśli zajdzie taka potrzeba, możemy z niego wypompować wodę, chociaż bardzo rzadko jest to potrzebne nawet latem.
Mamy też dużo dzikiej przyrody; czaple błękitne, lisy i jelenie. Uczymy się także od społeczności. Sąsiadka nauczyła nas hodować pszczoły. Przynosimy wszystkie kompost ze szkoły gotowania z powrotem do ogrodu. To bardzo mały zespół i nosimy wiele kapeluszy, ale jest to pasja, do której osobiście chcemy dążyć i miło jest włączyć ją również do funkcjonowania naszej firmy.
Jak popularne jest moje imię(Zdjęcie: Anson Smart)
Przez lata zawsze mieliśmy jakąś małą odmianę ogrodu, ale nigdy nic wielkiego. Współpracujemy z naprawdę wspaniałymi rolnikami i ogrodnikami w Beaune, którzy dostarczają żywność dla szkoły gotowania, ale zawsze chcieliśmy pomóc także w rozwoju.
I pięć lat temu w czasie pandemii wreszcie znaleźliśmy na to czas. Mamy zielone światło i zawsze chcieliśmy posadzić własny ogród. To był najwyraźniej moment, żeby to zrobić.
Ogród robimy sami. I to była świetna zabawa, bo to przede wszystkim nauka. Co roku oczywiście się uczymy. Każdy rok jest inny.
Robimy dużo sadzenie towarzyszące w pewnym sensie opiera się na zasadach permakultury. Uprawiamy głównie warzywa, ale mamy też dużo drzew owocowych.
Podczas pandemii współpracowaliśmy ze stowarzyszeniem, które pomaga prywatnym właścicielom domów chronić zabytkowe drzewa regionu i zasadziliśmy około 40 drzew owocowych. Wśród nich są wiśnie, jabłka, gruszki, morele, śliwki, persymony, brzoskwinie, maliny i tony porzeczek.
Potager ma obwódkę z jadalnych ziół, która otacza cały ogród: rosnący tam szczypiorek, pietruszka, szałwia, rozmaryn i lawenda. Wszystko jest jadalne i całoroczne.
Ogród Potager z rodzinną duszą
Mamy po co dynie a szczególnie uwielbiamy dynie Kopciuszka. Zawsze staramy się mieszać wszystko: dużo sałat, dużo rukoli i japońskiej zieleniny. Większa różnorodność niż ilość, ponieważ za każdym razem, gdy obsługujemy gości, chcemy mieć coś innego. Dzieje się więc mnóstwo drobnych rzeczy.
Jest to z pewnością połączenie uprawy ze względu na smak i piękno. Niedawno kupiliśmy też małą szklarnię.
My zapoczątkował powstanie wielu małych sadzonek ten pierwszy rok był szalony. Były wszędzie w całym domu. Teraz zaczynamy pewne rzeczy od nasion i też mamy szczęście, bo na targu i u rolników, których odwiedzamy, oni też zakładają małe sadzonki. To nagroda. Czasami dzielimy się z nimi nasionami.
Inną rzeczą, która jest naprawdę miła w naszym regionie, jest to, że mimo że jest to bardzo wiejski obszar, mieszka w nim wielu ludzi z zagranicy. Mamy Greków, Japończyków, a jednym z naszych ulubionych ogrodników jest Niemiec, który nieustannie sugeruje rośliny, które powinniśmy uprawiać. Rozmawiamy o nasionach i technikach, a potem wymyślamy.
W tygodniu jesteśmy tak zajęci pracą, że niedziele są naszymi dniami w ogrodzie. To uroczystość rodzinna, kiedy mamy dni w ogrodzie i wszyscy się pojawiają, łącznie z trójką moich dzieci. Lucas ma czternaście lat, Manon ma dwanaście, a Lou sześć. Staramy się mieć pewność, że są w jakiś sposób zaangażowani. Ich czas skupienia uwagi nie jest zbyt duży, ale staramy się mieć pewność, że spędzają trochę czasu w ogrodzie.
Kiedy zaczynaliśmy pięć lat temu, upewniliśmy się, że Luc ma swoją małą sekcję. On jest zainteresowany rodzime rośliny i drzewa więc miał swoje łóżko „Trzech Sióstr” – fasolę kukurydzianą i dynie – za które jest odpowiedzialny. Manon, środkowa, zawsze lubiła korniszony. A najmniejsza Lou uwielbiała truskawki, więc miała swoją małą grządkę z truskawkami. Nadal to kontynuujemy. Wciąż staramy się, żeby upewnili się, że są zainteresowani.
Dzień w ogrodzie to w zasadzie mieszanka wszystkiego; zbieranie chwastów i sadzenie. Staramy się to robić tak często, jak to możliwe, więc nie jest to jedno wielkie, przytłaczające zadanie. A potem zwykle po przejściu tej części kończymy dużym, miłym rodzinnym lunchem. Siedzimy na zewnątrz w stodole i jest to cudowna nagroda.
Uczenie się w miarę rozwoju – błędy i odkrycia
Mieliśmy już sporo okazji do uczenia się. Już w pierwszym roku, jak każdy nowy ogrodnik, posadziliśmy o wiele za dużo cukinia . Byliśmy bardzo podekscytowani. Ale nie dostaliśmy ani jednej cukinii, bo zjedliśmy wszystkie kwiaty, zanim zdążyły zaowocować.
mgła mózgowa w ciąży
Od naszych gości też wiele się uczymy. Wielu z nich to całkiem dobrzy ogrodnicy. Pamiętam, jak pewnego razu gość o imieniu Dee powiedział do nas: „Panie, nie możecie sadzić swoich”. bakłażany z dala od siebie. Wszyscy muszą być razem, bo w ten sposób zapylają. Wiele się w ten sposób nauczyłem.
I co roku uczymy się czegoś nowego. Na stosie kompostu wyrosła spora część zbuntowanej dyni, ponieważ zapomnieliśmy dodać wystarczającą ilość obornika do kompostu. To krzywa uczenia się. Ale zawsze są takie drobnostki. Z roku na rok stajesz się coraz lepszy, im częściej to robisz, i to jest świetna zabawa.
Myślę, że na początku, kiedy zaczynasz, podchodzisz do pewnych rzeczy nieco bardziej rygorystycznie. Ale im częściej to robisz, po prostu odpuszczasz i pozwalasz ogrodowi robić swoje.
Czasami kosmos wracają w inne miejsce niż je posadziłem w zeszłym roku, ale wracają w następnym roku i po prostu je zostawiam, bo mi się podobają. Po prostu pozwalam mu w pewnym sensie robić, co chce. Dzięki temu jest Ci łatwiej i wygląda po prostu piękniej, jeśli pozwolisz mu nabrać własnego życia i osobowości.
nazwa Nova
Miło jest móc pokazać naszym gościom proces uprawy niektórych potraw, które gotujemy. To nie musi być imponujące. Rozmawiamy o tym z nimi przez cały tydzień podczas naszych pięciodniowych kursów mistrzowskich.
Po czterech dniach gotowania w mieście w Atelier, ostatni dzień jest bardziej relaksujący na wsi i bardziej skoncentrowany na stylu życia. Gromadzimy się w Woodland House, który jest nie lada gratką dla gości z całego świata. Będą na wsi, zobaczą ogrody kurczaki zobacz pszczoły, te wszystkie rzeczy.
Kuchnia w stodole, którą odnowiliśmy ostatniej zimy, to miejsce, w którym ludzie mogą cieszyć się gotowaniem i jedzeniem na świeżym powietrzu. To łączy wszystko. Często mówimy gościom, że to ma być mała inspiracja; nie musi to być coś wielkiego i wielkiego.
Z sezonu na sezon coraz lepiej
Myślę, że celem jest być w tym coraz lepszym i stać się bardziej doświadczonym ogrodnikiem z większym doświadczeniem.
Chciałbym też lepiej tworzyć więcej małych zakątków i nisz w zalesionym terenie i wokół niego. Wokół zalesionej części nad potokiem jest już wiele małych obszarów, na których rosną naturalne kwiaty, zwłaszcza wiosną dzikie fiołki i pierwiosnki.
Myślę, że moglibyśmy posadzić więcej żarówki utwórz małe sekcje nieruchomości, które mają określone znaczenie lub małe doświadczenia. Nawet na małym obszarze zawsze jest miejsce na zmiany, poprawę i rozwój.
To, co jest naprawdę piękne w Woodland House, to to, że łączy w sobie wszystko, co kochamy we Francji. To miejsce spotkań. A teraz, kiedy przyjeżdżają ludzie z całego świata, wszyscy się tutaj gromadzimy. To w dużej mierze ta idylliczna francuska wieś.
Jesteśmy naprawdę dumni z tego, co stworzyliśmy. Byliśmy odważni w tym sensie, że po prostu wskoczyliśmy w to z głową. Myślę, że gdy wyhodujesz coś z nasion, a następnie będziesz cieszyć się procesem gotowania i jedzenia – nawet w małej formie – będzie to naprawdę satysfakcjonujące.
Możesz odkryć jeszcze więcej historii i technik z Szkoła gotowania Cook's Atelier w swojej debiutanckiej książce kucharskiej dostępnej w sklepie Amazon
Dzienniki ogrodowe to nasza seria, w której dzielimy się inspirującymi historiami o projektowaniu i pielęgnowaniu zachwycającej przestrzeni ogrodowej. Badamy, jak kreatywni projektanci i degustatorzy stworzyli głęboko osobistą przestrzeń, zachęcającą do kreatywnej nauki i szczęścia w swoich ogrodach oraz jak żyją w tych przestrzeniach.
TEMATY Dzienniki ogrodowe