Smutna historia Justina Case’a
Dawno, dawno temu żył sobie mężczyzna o imieniu Justin Case. Miał 36 lat i mieszkał w domu o powierzchni 3500 stóp kwadratowych z żoną i dwójką dzieci. Miał pierwszy i drugi oraz garaż na dwa samochody. Zmieścił 1 samochód w garażu za 450 dolarów, a drugi stał na podjeździe za 450 dolarów, żeby zrobić miejsce na więcej rzeczy w garażu.
Miał więcej rzeczy niż czasu. Musiał pracować 60 godzin tygodniowo, aby opłacić wszystkie swoje płatności.
Owulacja wykresu BBT
Chciał żyć prościej, ale Justin Case nie mógł. Ciężko pracował i uważał, że zasługuje na ładne rzeczy i mnóstwo rzeczy. Justin Case, kupował dodatki do wszystkiego. Zawsze martwił się, że nie ma dość.
Justin Case rzadko dawał pieniądze organizacjom charytatywnym, nawet jeśli naprawdę dbał o ich cel, bo pewnego dnia mógł potrzebować pieniędzy. Justin Case, biedak, nie mógł zrezygnować ze swoich kart kredytowych. Może ich potrzebować w sytuacjach awaryjnych, zdobywaniu punktów lub wynajmowaniu samochodu. Gotówki nigdy by nie wystarczyło.
W pewnym sensie wiedział lepiej, ale Justin Case nic z tym nie zrobił. Lepiej dmuchać na zimne, pomyślał. Lepiej mieć za dużo niż za mało.
A potem pojawił się jego przyjaciel, Justin Time. Opowiedział mu swoją historię prostoty i że przy tym wszystkim, co sprzedał i rozdał, wciąż mu wystarczy. Nie musiał mu nawet mówić, jak bardzo jest szczęśliwy, ale to zrobił. Justin Case, tego nie zauważył.
Różowa rozładowanie wczesna ciąża
Chociaż Justin Case jest fikcyjną postacią z fikcyjną historią, może być każdym z nas. Na wszelki wypadek trzymałam się tego bardzo dużo. Rozumiem, że musimy mądrze podchodzić do tego, jak żyjemy i uważać na ochronę naszej przyszłości, ale żyliśmy w nadmiarze tak długo, że trudno jest nam rozpoznać, co tak naprawdę oznacza dość. Jedynym sposobem, aby to zobaczyć, jest rozpoczęcie odpuszczania. Z każdą odrzuconą warstwą odkryjesz trochę więcej o tym, jak życie za mniej naprawdę daje ci więcej.
Na wszelki wypadek stała się popularną odpowiedzią na pytanie, dlaczego tego potrzebujesz?. Kiedy poświęcisz trochę czasu na dokończenie zdania na wszelki wypadek, może się okazać, że nie jest to zbyt dobra wymówka.
Oto kilka moich przykładów na wszelki wypadek…
- Być może będę potrzebować 8 filiżanek kawy na wypadek, gdybym w przyszłym tygodniu urządził przyjęcie kawowe.
- Być może będę potrzebować 4 dodatkowych zestawów prześcieradeł na wypadek, gdybym zgubił dwa zestawy, a jeden nie pasował.
- Przydałaby mi się dodatkowa torebka, na wypadek gdyby spód mi wypadł.
- W podróż muszę zabierać ze sobą dodatkowe koszule, na wypadek, gdybym każdego dnia się na nie rozlała, a nie byłoby wody, żeby je wyprać.
- Lepiej zatrzymam złoto, które miałem sprzedać, na wypadek, gdyby cena złota wzrosła.
- Potrzebuję sklepowych kart kredytowych na wypadek, gdybym mógł zdobyć punkty i kupić coś, czego nie potrzebuję, aby móc dostać za darmo coś, czego nie chcę.
- Lepiej zatrzymam dżinsy z liceum, na wypadek gdybym schudła 20 funtów.
Brzmi znajomo? Może jestem trochę głupi, udzielając powyższych odpowiedzi, ale zwykle coś kupiłem lub zrobiłem na wszelki wypadek, ale nigdy nie potrafiłem określić, na wszelki wypadek. Czym się tak martwiłem? Bez „na wszelki wypadek” nabrałem większej pewności w swoich wyborach. Nauczyłem się, że nie potrzebuję planu awaryjnego przy każdej decyzji.
Zmierzę się z rezultatami moich działań z wdziękiem i ciekawością, a nie z niepokojem i niepewnością.
Nie możemy zmienić naszych nawyków, dopóki nie rozpoznamy naszego zachowania. Podziel się swoim ulubionym na wypadek zakupu lub działania w sekcji komentarzy.