Lekcje z miłości i małżeństwa

Proszę, nie mów nikomu, ale jestem sentymentalnym głupcem. Płaczę podczas filmów o laskach, uwielbiam dobre historie miłosne. Uwielbiam się zakochiwać i czasami dostaję łez, gdy pomyślę, jakie mam szczęście, że jestem żoną mężczyzny moich marzeń.

Poznałam mojego męża, zanim wiedziałam, o jakim mężczyźnie marzyłam. Miałem 29 lat i samotnie wychowuję córeczkę. Miałem mnóstwo długów, traumę emocjonalną związaną ze złym pierwszym małżeństwem i okropnym rozwodem. Miałem to, czego nikt nie chce… bagaż.

Zaprzyjaźniłam się z jego siostrą. Kochała mnie. Kochała go. I pomyślała, że ​​możemy się kochać. Może nie była to miłość od razu, ale było naprawdę fajnie. Nauczył mnie, jak być bardziej odważnym na stokach narciarskich i w kuchni. Nauczyłam go, że nadal możemy się dobrze bawić, nawet jeśli wieczorem musimy wracać do domu wcześniej.



Różniło nas tak wiele, ale kochaliśmy wiele tych samych rzeczy. Uwielbialiśmy razem spacerować, jeździć na nartach i podróżować. Oboje byliśmy również bardzo zaniepokojeni szczęściem mojej córki i tym, jak będzie wyglądał nasz związek z nią. To skupienie sprawiło, że zwolniliśmy i naprawdę zrozumieliśmy, czego chcemy. Jeśli to nie miało trwać wiecznie, to nie miało być w ogóle. Więc poznaliśmy się i umawialiśmy przez 6 lat.

wskazanie pracy

Mieliśmy swoje wzloty i upadki, wzloty i upadki, ale wiedzieliśmy kilka prostych rzeczy; Kochałam go. Kochał mnie. I oboje ją kochaliśmy.

Średnia wysokość dla 3 -letniego chłopca

Jesienią 2004 roku Mark oświadczył mi się po romantycznej kolacji w górach. Następnego dnia oświadczył się mojej córce. Nie powiedział mi, że to zrobi, ale na obrączce swojej babci wygrawerował napis „Jag älskar dig, kocham cię” po szwedzku. Dał jej go w maleńkim pudełeczku z małą karteczką zawierającą ważne pytanie: Czy będziesz moją córką?

Powiedziałem tak. Powiedziała, że ​​tak. A 21 maja 2005 roku wzięliśmy ślub. Świętowaliśmy w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny. Powiedzieliśmy sobie, że małżeństwo niczego dla nas nie zmieni. Myliliśmy się .

Kupiliśmy dom i rozpoczęliśmy życie jako mąż, żona i dziecko. Byliśmy szczęśliwi. Byłam w nim zakochana, zakochana w miłości i gotowa zobaczyć, dokąd zaprowadzi nas ta podróż.

Rok później w naszej bajce pojawił się smok. nie czułem się dobrze. Byłem zmęczony i miałem zawroty głowy, a bok mojej twarzy szczypał. Po miesiącu szeroko zakrojonych testów odebrałem telefon. Masz stwardnienie rozsiane. Jedyne, o czym przychodziło mi do głowy, to: jak powiedzieć rodzinie, że mam stwardnienie rozsiane? Najpierw musiałam mu powiedzieć. Musiałam mu powiedzieć, że nie wiem, co się stanie. Musiałam mu powiedzieć, że nie wiem, czy pewnego dnia będę w stanie z nim wędrować, jeździć na nartach, a nawet chodzić z nim.

Około tydzień po diagnozie zrobiłem coś nie do pomyślenia. Poprosiłam go, żeby mnie zostawił. Nie prosiłam go o to, żeby było mu mnie żal. Nie prosiłam go, żeby mnie zostawił, bo chciałam zrobić to sama. Poprosiłam go, żeby to zrobił, bo chciałam, żeby miał pełne życie, a nie byłam pewna, czy mogę mu to jeszcze zaoferować. Myślałam, że zasługuje na coś więcej niż opiekowanie się żoną chorą na stwardnienie rozsiane.

Nazwy z Eve

Wiele się od niego i naszego małżeństwa nauczyłem:

    Miłość nie wystarczy. Powiedz ekspertowi, łatwo jest się zakochać, ale nie wystarczy, aby utrzymać długotrwały związek. Potrzebujesz też wszystkich innych rzeczy. Potrzebujesz cierpliwości, łagodności, romantyzmu, pasji, kompromisu, prawdziwej przyjaźni i bezinteresowności. To, że masz rację, nie jest ważne. Poważnie, w większości przypadków kogo obchodzi, kto miał rację? Zanim naprawdę będziecie na siebie źli, prawdopodobnie nie pamiętacie powodu, dla którego się złościliście. Można się po prostu pocałować i ułożyć makijaż. Nie wszystko trzeba rozwiązać. Czyny mówią głośniej niż słowa, ale i tak mów słowa . Kiedy mój mąż mówi: „Wyglądasz pięknie” lub wysyła mi wiadomość, że nie mogę się doczekać, aż cię dzisiaj zobaczę. Dzięki temu czuję się wyjątkowa i bardziej kochana. Codziennie mów, że cię kocham. Nawet jeśli tego nie czujesz. Małżeństwo w najlepszym wydaniu jest proste. Wow, nie mogę uwierzyć, że to powiedziałem. Myślałam, że małżeństwo jest naprawdę skomplikowane i prawie niemożliwe do utrzymania. myliłem się. Małżeństwo jest skomplikowane i prawie niemożliwe do utrzymania, jeśli przestaniecie o sobie myśleć, kiedy przestaniecie myśleć o małżeństwie. Zachowaj prostotę, a jeśli zauważysz, że sprawy są szalenie skomplikowane, ogranicz je. Podobnie jakbyś sprzątał szafę, usuń rzeczy, które przeszkadzają w zawarciu małżeństwa. Mniej rzeczy oznacza więcej prawdziwego połączenia. Pozbywając się rzeczy, spłacając dług i wydając mniej, możemy w końcu skupić się na tym, czego najbardziej potrzebujemy nawzajem. Mimo, że znamy się już 11 lat, poznajemy się coraz lepiej, bo mamy czas i przestrzeń, żeby zwracać na siebie uwagę.

Zawsze będę wdzięczny, że nie przyjął mojej propozycji odejścia. Widział mnie w najgorszych momentach i zainspirował mnie do bycia najlepszym. Koncentrując się na najważniejszych rzeczach w naszym życiu, wspólnie walczymy ze stwardnieniem rozsianym, pracując nad niesamowitą przyszłością i przy okazji dobrze się bawiąc.

Myślę, że powiedzieliśmy sobie, że małżeństwo niczego nie zmieni, ponieważ było tak dobrze. Wszystko układało się tak dobrze, że nie chcieliśmy zakłócać tego, co mieliśmy. Zamiast tego zrobiliśmy lepiej to, co mieliśmy. Każdego dnia myślę: „Nie mogę uwierzyć, że kocham go bardziej niż wcześniej”. Każdego dnia myślę o tym, jakie mam szczęście, że mogę przeżyć swoją własną historię miłosną.

Jako jedna z głównych bohaterek prostej historii miłosnej wiem, że moje intencje i czyny wspierają moje małżeństwo. Mój mąż jest niesamowity, ale sam nie da sobie rady. Możemy napotkać na drodze wyboje i kilka niespodzianek, ale razem będziemy świętować i chronić nasze małżeństwo i naszą rodzinę.