Nigdy nie spodziewałem się, że mój pies nauczy mnie prostego życia.
Kilka miesięcy zanim zacząłem upraszczać swoje życie, dostałem psa. Doskonale pamiętam dzień, w którym zabraliśmy go z lokalnego schroniska dla zwierząt. Bailey i ja podeszliśmy do zagrody na świeżym powietrzu pełnej pasterskich kundli. Bailey, która miała wówczas jedenaście lat, natychmiast została otoczona przez małe, skomlące, czarne podpalane szczenięta. Jeden ze szczeniaków natychmiast podskoczył i mocno uściskał Baileya. Właściwie to zarzucił jej przednie łapy na szyję. Stąd wiedzieliśmy, że jest nasz. Nie dbaliśmy o jego maniery, wychowanie ani nic innego.

Jeśli jesteś tu już od jakiegoś czasu, być może pamiętasz, jak pisałem o Guinnessie. Pisałam o nim na blogu, na Instagramie oraz w rozdziale Uduchowiona prostota zwany Jesteś wypisany w całym moim sercu . Nie był z nami wystarczająco długo.
Oto fragment tego rozdziału (więcej na końcu).
Któregoś popołudnia zauważyliśmy, że Guinness utyka. Był psem aktywnym i skłonnym do wpadania w kłopoty, więc nie martwiliśmy się zbytnio. Bailey i ja zabraliśmy go do weterynarza, spodziewając się naciągnięcia mięśnia, recepty na lek przeciwzapalny i zalecenia lekarza dotyczącego odpoczynku. Było jednak gorzej – w rzeczywistości gorzej, niż mogliśmy sobie wyobrazić.
U Guinnessa zdiagnozowano kostniakomięsaka, agresywną postać raka kości u psów. Prognozy były ponure. Dziewięćdziesiąt pięć procent psów nie dożywa sześciu miesięcy, ale bardziej bezpośredni był bolesny guz w nodze. Wyżarł większość kości, więc złamanie nogi było tylko kwestią czasu. Tymczasem oznaczało to straszny ból dla naszego chłopca… i dla nas wszystkich. Miał zaledwie osiem lat. Nie byliśmy gotowi. To był Guinness, mój przyjaciel, moje dziecko, mój uzdrowiciel. Nie byliśmy gotowi. Nie byłem gotowy.

7 lekcji, których nauczył mnie mój pies o prostym życiu
Minęło trochę czasu, zanim przestałam za nim tak bardzo tęsknić i zaczęłam przypominać sobie wszystkie lekcje, ale oto są.
Poradnik karmienia formuły według wagi
1. Wystarczą Twoje ulubione rzeczy.
W domu nie brakowało psich zabawek, ale zawsze znajdowała się ta ulubiona, a resztę ignorowano. Czasami ukrywaliśmy wszystkie z wyjątkiem jednego lub dwóch i zawsze było to więcej niż wystarczające. Zwykle dotyczy to również moich rzeczy. Od szafy po kuchnię – używam w kółko tych samych rzeczy. Jeśli chcesz cieszyć się ulubionymi rzeczami, posiadaj tylko swoje ulubione rzeczy . Do szczęścia potrzebuję mniej, niż mi się wydaje. Życie po prostu nie jest poświęceniem.
2. Zawsze dobrze jest wyjść na zewnątrz.
Guinness musiał wychodzić na dwór kilka razy dziennie, co oznaczało, że ja wychodziłem na dwór kilka razy dziennie. Ilekroć go pytałem: Chcesz wyjść? jego reakcja była zawsze pełna radości. Nie pamiętam ani razu, kiedy zapytałam, a on odmówił. Wyjście na zewnątrz też dobrze mi zrobiło. Niezależnie od tego, czy chodziliśmy po osiedlu, bawiliśmy się na podwórku, czy wybieraliśmy się na dużą wędrówkę, zawsze wracałem do domu czując się bardziej zrelaksowany i szczęśliwy niż na początku. Pamiętanie o tym ułatwia mi codzienne podejmowanie decyzji. Zawsze warto wyjść na zewnątrz.
Kiedy słyszysz bicie serca dziecka
3. Po prostu tam bądź.
Nawet gdy Guinness szalał szczenięcą energią, wiedział, kiedy go potrzebowałam, żeby po prostu tam był. Czasami, gdy wracałem do zdrowia po Leczenie stwardnienia rozsianego , ja drzemałam, a on leżał ze mną przez większość dnia. Świadomość jego obecności zawsze poprawiała mi humor. Pamiętam te chwile, kiedy ktoś potrzebował, żebym po prostu był. Nie muszę rozwiązywać żadnych problemów ani udzielać rad. Po prostu muszę tam być.
4. Doceń małą przestrzeń.
Kiedy Guinness miał siedem lat, zmniejszyliśmy rozmiar z dużego domu do mieszkania o połowę mniejszego. Bałam się, że może być dla niego za mały. Było odwrotnie. Uwielbiał spędzać więcej czasu ze swoimi ludźmi. Zamiast być rozrzuceni po całym domu, często przebywaliśmy wszyscy w tym samym pokoju. Ponieważ nie miałem tak dużej odpowiedzialności i nie mieliśmy podwórka, jeszcze częściej wychodziliśmy na zewnątrz, co, jak ustaliliśmy, zawsze jest dobrym pomysłem. Uwielbiał nawet spędzać czas na balkonie, ponieważ nasza sąsiadka rzucała mu smakołykiem, gdy była na swoim balkonie. Napisałem to po zmniejszeniu rozmiaru i mimo że nasza sytuacja życiowa się zmieniła, nadal doceniam mieszkanie na małej przestrzeni.
5. Następna rzecz nie ma znaczenia.
Zauważyłem jak w pełni obecny Guinness był bez względu na to, co robiliśmy. Nigdy nie martwił się tym, co będzie dalej, co będzie w jutrzejszym harmonogramie lub ile mamy czasu. Mnie też zainspirował do bycia obecnym, co uprościło moje życie, dodało radości i zaciekawiło, że mogę jeszcze bardziej zwolnić. Być może liczy się tylko to, co dzieje się teraz.
6. Zapomnij o tym, co wydarzyło się wczoraj.
Jeśli któregoś dnia byłam zrzędliwa, nie chodziliśmy na wystarczającą ilość spacerów, albo nie dzieliłam się tak wieloma smakołykami jak zwykle, Guinness nie miał mi tego za złe następnego dnia. Zamiast tego był równie podekscytowany, gdy zapytałem, czy chce poczęstunku, wyjścia na zewnątrz lub w ogóle zaproszenia. Każdy dzień był nowy. Wciąż nad tym pracuję, ale naprawdę ułatwia mi to życie, kiedy mogę szybko odpuścić.
7. Bądź delikatny.
Guinness nie był najlepiej wychowanym, grzecznym chłopcem, ale nauczyliśmy go jednej rzeczy, którą zawsze pamiętał. Zanim wziął smakołyk z naszych rąk lub ugryzł talerz, powiedzieliśmy mu, żeby był delikatny, a on będzie delikatny. To lekcja, która pomogła mi uprościć moje życie i dokonać wielu zmian w nawykach. Pomogło mi to zachować delikatność w związkach, zdrowiu i pracy. Obraz mojego 80-kilogramowego psa z bardzo dużym pyskiem delikatnie bierze najmniejszy kawałek sera, a następnie delikatnie go przeżuwa, często pojawia się w mojej głowie, gdy myślę sobie… zwolnij, ciesz się chwilą, bądź delikatny. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę tak dobra w byciu delikatną jak on.
Życie oznacza po prostu wyciszenie swojego życia
Dla mnie życie oznacza po prostu wyciszenie życia na tyle, aby się pojawić, być obecnym i świadomie decydować o tym, co zostaje, a co odchodzi. Na początku, gdy sytuacja jest bardziej chaotyczna, może to oznaczać rozpoczęcie od pięciu minut dziennie. Tak zacząłem.
Być może było to łatwiejsze uprościć życie bez zwierząt domowych, stwardnienia rozsianego lub innych rzeczy, które wydawały się stać na drodze. Zabawne jest to, że dzięki tym wszystkim nauczyłem się czegoś o życiu.
Kiedy robiliśmy ostatnie przygotowania do Guinnessa, klinika weterynaryjna zapytała, czy chcemy pamiątkowy odcisk łapy, a ja przez łzy uśmiechnęłam się i odmówiłam dodania kolejnego przedmiotu do naszego pełnego prostoty życia. Pomyślałem o odciskach łap, które są obecne w całym moim życiu – na meblach, butach i wszędzie indziej. Nieważne, ile sprzątam, przez wiele miesięcy będę znajdować te odciski łap. A kiedy znikną lub zmyją się, pozostaną zapisane w całym moim sercu.